TSUE wyznacza granice karania działaczy klubowych przez federacje sportowe

Na skróty

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 16 lipca 2026 r. w połączonych sprawach C-424/24 i C-425/24, ZD i MI przeciwko FIGC i innym, może mieć istotne znaczenie dla całego europejskiego systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej w sporcie. Dotyczy bowiem fundamentalnego pytania: jak daleko może sięgać autonomia federacji sportowej, gdy nakładana przez nią kara zaczyna realnie ograniczać możliwość wykonywania zawodu?

Sprawa wyrosła na gruncie włoskiej piłki nożnej i postępowań dotyczących nieprawidłowości finansowych w Juventusie, jednak znaczenie wyroku zdecydowanie wykracza poza Włochy i zawodowy futbol. Trybunał sformułował standardy odnoszące się do sankcji nakładanych przez organizacje sportowe na osoby wykonujące działalność zawodową w sporcie.

Od sprawy Juventusu do TSUE

Postępowanie dotyczyło dwóch byłych członków władz Juventusu – byłego prezesa oraz byłego członka zarządu klubu. Włoska Federacja Piłki Nożnej (FIGC) zarzucała im udział w systemie sztucznego wykazywania zysków kapitałowych związanych z transferami zawodników.

Według organów dyscyplinarnych określone transfery były przedstawiane w dokumentacji finansowej jako niezależne transakcje, podczas gdy w rzeczywistości miały charakter transakcji wymiennych. Miało to prowadzić do wykazywania przez klub zysków i aktywów wyższych od rzeczywistych. TSUE wskazuje, że kwestionowane operacje obejmowały sztuczne zyski kapitałowe przekraczające 60 mln euro.

Co ciekawe, pierwotnie zainteresowani zostali uniewinnieni przez organy sportowe. Postępowanie zostało jednak wznowione po przekazaniu FIGC materiałów zgromadzonych przez włoską prokuraturę w równolegle prowadzonym postępowaniu karnym.

W styczniu 2023 r. Federalny Sąd Apelacyjny FIGC nałożył na obu działaczy 24-miesięczny zakaz wykonywania działalności zawodowej w ramach FIGC. Jednocześnie wystąpiono o rozszerzenie sankcji na UEFA i FIFA. FIFA następnie rozszerzyła zakaz na skalę światową.

W tym właśnie miejscu sprawa przestała być wyłącznie wewnętrznym problemem włoskiej federacji piłkarskiej.

Sankcja sportowa może być ograniczeniem wykonywania zawodu

Jednym z najważniejszych elementów wyroku jest potwierdzenie, że działalność federacji sportowych – także mających status podmiotów prawa prywatnego – nie znajduje się poza zakresem prawa Unii Europejskiej.

TSUE przypomniał utrwaloną już w swoim orzecznictwie zasadę: swobody rynku wewnętrznego wiążą nie tylko państwa i organy publiczne. Mogą znajdować zastosowanie również wobec organizacji prywatnych posiadających taką autonomię lub władzę regulacyjną, że są w stanie faktycznie ograniczyć korzystanie przez jednostki ze swobód zagwarantowanych w traktatach.

Dotyczy to w szczególności federacji sportowych.

Co ważne, zasada ta nie odnosi się wyłącznie do zawodników. TSUE wyraźnie rozszerza ją na inne osoby prowadzące działalność gospodarczą lub zawodową związaną ze sportem, w tym działaczy i menedżerów klubowych.

Jeżeli zatem kara dyscyplinarna oznacza, że przez dwa lata dana osoba nie może pracować w profesjonalnej piłce nożnej, a następnie zakaz zostaje rozszerzony na inne państwa przez UEFA lub FIFA, nie jest to już wyłącznie „wewnętrzna sankcja sportowa”.

Może ona stanowić ograniczenie swobodnego przepływu pracowników z art. 45 TFUE albo swobody świadczenia usług z art. 56 TFUE.

Federacje nadal mogą karać – ale nie dowolnie

Wyrok nie oznacza zakwestionowania samego prawa federacji sportowych do prowadzenia postępowań dyscyplinarnych.

Wręcz przeciwnie – TSUE zaakceptował możliwość tworzenia przez organizacje sportowe regulacji pozwalających na karanie osób naruszających zasady obowiązujące w danej dyscyplinie.

Trybunał uznał również, że zapewnienie przestrzegania standardów finansowych i rachunkowych przez kluby oraz rzetelności informacji przedstawianych przez ich władze może służyć uzasadnionemu celowi interesu publicznego, jakim jest zapewnienie prawidłowego przebiegu rozgrywek sportowych.

To istotne stwierdzenie.

Rzetelność finansowa klubu nie jest bowiem wyłącznie jego prywatną sprawą. Kondycja ekonomiczna uczestników rozgrywek wpływa na równowagę finansową i sportową między klubami, a w konsekwencji na uczciwość całych rozgrywek.

Dlatego federacja może tworzyć przepisy chroniące m.in. uczciwość, integralność i stabilność finansową zawodów.

Problem zaczyna się dopiero przy odpowiedzi na pytanie: w jaki sposób te przepisy są stosowane i jak ustalana jest konkretna kara?

Proporcjonalność staje się kluczowym kryterium

TSUE przyjął, że ograniczenie swobód traktatowych może być dopuszczalne, jeżeli służy uzasadnionemu celowi interesu publicznego oraz jest proporcjonalne.

Federacja musi zatem wykazać, że stosowany przez nią system sankcji rzeczywiście służy deklarowanemu celowi, jest odpowiedni do jego osiągnięcia oraz nie wykracza poza to, co jest konieczne.

Szczególnie ważny jest jednak kolejny element wyroku.

Wymiar konkretnej sankcji powinien być ustalany na podstawie przejrzystych, obiektywnych i niedyskryminacyjnych kryteriów, umożliwiających uwzględnienie wszystkich istotnych okoliczności konkretnej sprawy oraz poddających się skutecznej kontroli sądowej.

To może być jeden z najważniejszych praktycznych standardów wynikających z całego orzeczenia.

Federacja nie powinna więc dysponować praktycznie nieograniczoną swobodą decydowania, że za określone przewinienie jedna osoba otrzyma np. trzy miesiące dyskwalifikacji, a inna dwa lata zakazu działalności zawodowej.

Regulamin powinien pozwalać ustalić, dlaczego zastosowano właśnie taką sankcję i dlaczego jej wymiar jest proporcjonalny do naruszenia.

Autonomia sportu nie oznacza autonomii od prawa

Wyrok wpisuje się w coraz wyraźniejszą linię orzeczniczą TSUE dotyczącą sportu.

Trybunał ponownie podkreślił, że przyznanie federacjom sportowym autonomii przez prawo krajowe nie może prowadzić do wyłączenia ich spod obowiązywania prawa Unii.

Organizacje sportowe mogą samodzielnie ustanawiać reguły dotyczące organizacji zawodów, uczestnictwa w nich, odpowiedzialności dyscyplinarnej czy wykonywania działalności zawodowej w sporcie.

Nie mogą jednak korzystać ze swojej pozycji w taki sposób, aby pozbawiać jednostki praw gwarantowanych przez prawo UE.

W praktyce oznacza to, że im poważniejsze skutki regulacji federacyjnej dla sytuacji zawodowej lub gospodarczej danej osoby, tym większego znaczenia nabierają zasady wynikające z prawa powszechnie obowiązującego.

Jeszcze ważniejszy problem: kto kontroluje federację?

Druga część wyroku dotyczy kwestii, która może mieć dla europejskiego prawa sportowego znaczenie jeszcze większe: skutecznej ochrony sądowej.

Włoski model zakłada daleko idącą autonomię sądownictwa sportowego. Po wyczerpaniu sportowej drogi odwoławczej możliwość ingerencji sądu państwowego była ograniczona. W określonych sytuacjach sąd administracyjny mógł przyznać odszkodowanie za bezprawną sankcję, ale nie mógł jej uchylić ani wstrzymać jej wykonywania.

Wyobraźmy sobie praktyczne konsekwencje takiego rozwiązania.

Działacz otrzymuje dwuletni zakaz pracy. Po pewnym czasie sąd państwowy stwierdza, że sankcja była sprzeczna z prawem Unii. Może jednak jedynie zasądzić pieniądze. Sam zakaz nadal funkcjonuje.

W przypadku osoby, której kariera zawodowa trwa kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, odszkodowanie nie zawsze będzie rzeczywistym odpowiednikiem utraconej możliwości wykonywania zawodu.

Dlatego TSUE bardzo mocno zaakcentował znaczenie art. 19 ust. 1 TUE oraz art. 47 Karty praw podstawowych.

Sąd musi móc skutecznie chronić jednostkę

Trybunał wskazał, że skuteczna kontrola sądowa co do zasady powinna umożliwiać zbadanie zarówno kwestii prawnych, jak i faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy.

Kontrola powinna obejmować również podstawy faktyczne i prawne nałożenia sankcji oraz sam wymiar kary.

Co jeszcze ważniejsze, samo stwierdzenie naruszenia prawa może być niewystarczające.

Jeżeli zakaz wykonywania działalności zawodowej jest niezgodny z prawem Unii, skuteczna ochrona prawna może wymagać możliwości uchylenia sankcji i zakończenia jej skutków, a także zastosowania ochrony tymczasowej jeszcze przed ostatecznym zakończeniem postępowania.

Jednocześnie TSUE dopuścił szczególną konstrukcję: kontrola sądu państwowego może być bardziej ograniczona, jeżeli wcześniej pełną i skuteczną kontrolę zapewnia rzeczywiście niezależny organ sądownictwa sportowego spełniający standard „sądu” w rozumieniu prawa UE.

I tutaj pojawia się kolejny problem.

Czy organ dyscyplinarny federacji rzeczywiście jest „sądem”?

Sama nazwa „sąd dyscyplinarny”, „trybunał sportowy” czy „komisja odwoławcza” oczywiście nie wystarczy.

TSUE wskazał zestaw wymagań, które taki organ powinien spełniać.

Musi zapewniać niezależność i bezstronność, być ustanowiony wcześniej przez prawo – również w zakresie swojego istnienia, składu i organizacji – wykonywać rzeczywistą funkcję sądowniczą, prowadzić postępowanie zapewniające prawo do obrony i wysłuchania stron oraz posiadać kompetencję do przeprowadzenia skutecznej kontroli sankcji.

Trybunał zwrócił przy tym uwagę, że samo ogólne odesłanie przez ustawodawcę do statutów i regulaminów organizacji sportowych nie musi być wystarczające do uznania organu za „sąd ustanowiony ustawą”.

To bardzo istotne z perspektywy konstrukcji organów dyscyplinarnych funkcjonujących w europejskim sporcie.

Co z tego wynika dla polskich związków sportowych?

Choć sprawa dotyczyła włoskiego systemu prawnego, wyrok może mieć bezpośrednie znaczenie również dla Polski.

Polskie związki sportowe posiadają znaczną autonomię regulacyjną. Ich statuty i regulaminy określają zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej zawodników, trenerów, sędziów, działaczy i klubów.

Po wyroku TSUE regulacje te warto analizować przynajmniej na kilku poziomach:

  1. Czy przewinienia dyscyplinarne zostały określone dostatecznie precyzyjnie?
  2. Czy wiadomo, jakie sankcje mogą zostać nałożone za konkretne naruszenia?
  3. Czy sposób ustalania wysokości lub długości sankcji opiera się na obiektywnych i przejrzystych kryteriach?
  4. Czy organ może uwzględnić okoliczności łagodzące i obciążające?
  5. Czy podobne przypadki są traktowane w podobny sposób?
  6. Czy decyzja zawiera uzasadnienie pozwalające ustalić, dlaczego zastosowano właśnie taką karę?
  7. Czy osoba ukarana ma rzeczywistą możliwość zakwestionowania zarówno podstawy odpowiedzialności, jak i wymiaru sankcji?
  8. Czy organ odwoławczy jest dostatecznie niezależny i bezstronny?
  9. Czy istnieje możliwość skutecznego zakwestionowania sankcji naruszającej prawo UE?
  10. Czy system zapewnia możliwość ochrony tymczasowej, gdy natychmiastowe wykonywanie kary może spowodować nieodwracalne skutki?

Szczególnej uwagi wymagają sankcje polegające na zakazie wykonywania określonej działalności, zawieszeniu licencji, pozbawieniu uprawnień albo długotrwałej dyskwalifikacji.

W takich przypadkach konsekwencje regulacji sportowej mogą bezpośrednio ingerować w możliwość wykonywania zawodu.

Znaczenie również dla trenerów, sędziów i innych osób związanych ze sportem

Sprawa dotyczyła działaczy Juventusu, ale rozumowanie TSUE nie powinno być odczytywane wyłącznie przez pryzmat członków zarządów profesjonalnych klubów piłkarskich.

Trybunał wyraźnie mówi o osobach prowadzących działalność ekonomiczną związaną ze sportem.

Dlatego podobne problemy mogą potencjalnie wystąpić w przypadku sankcji nakładanych na:

  • trenerów,
  • instruktorów,
  • sędziów,
  • agentów,
  • dyrektorów sportowych,
  • członków władz klubów,
  • członków sztabów szkoleniowych,
  • a w oczywisty sposób również zawodników.

Im silniejszy jest wpływ sankcji federacyjnej na możliwość wykonywania działalności zawodowej, tym większe znaczenie może mieć standard wypracowany przez TSUE.

Kolejny etap „europeizacji” prawa sportowego

Wyrok w sprawach C-424/24 i C-425/24 warto czytać razem z innymi niedawnymi orzeczeniami TSUE dotyczącymi sportu – m.in. European Superleague, Royal Antwerp, FIFA/Diarra czy Royal Football Club Seraing.

Wspólny kierunek staje się coraz bardziej czytelny.

Autonomia sportu jest chroniona, ale nie ma charakteru absolutnego.

Federacje mogą organizować rozgrywki, tworzyć systemy licencyjne, ustanawiać standardy finansowe i prowadzić postępowania dyscyplinarne. Jeżeli jednak ich decyzje wpływają na wykonywanie działalności gospodarczej lub zawodowej, swobodę przemieszczania się albo inne prawa chronione przez prawo Unii, muszą liczyć się z kontrolą według standardów prawa UE.

To istotna wskazówka również dla polskich organizacji sportowych.

Dobrze skonstruowany regulamin dyscyplinarny nie powinien być dziś traktowany wyłącznie jako wewnętrzny dokument związku. W określonych przypadkach staje się instrumentem realnie oddziałującym na prawa zawodowe i ekonomiczne jednostki.

A wtedy jego postanowienia – oraz decyzje wydawane na ich podstawie – mogą zostać poddane ocenie nie tylko z perspektywy prawa sportowego, ale również konstytucyjnych i unijnych standardów ochrony praw jednostki.

Źródła

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 16 lipca 2026 r. w sprawach połączonych C-424/24 i C-425/24, FIGC i CONI, ECLI:EU:C:2026:602.

Komunikat prasowy TSUE nr 108/26 z 16 lipca 2026 r., „Sądownictwo sportowe: kary dyscyplinarne powinny móc być przedmiotem kontroli sądowej zgodnej z prawem Unii”.

Renato Nazzini KC, „How far can sports bodies discipline their members? The CJEU’s ruling in FIGC and CONI (Part 1)”, LawInSport, 4 września 2026 r.

Renato Nazzini KC, „Review of sports sanctions: When is a sports body a ‘court or tribunal’ under EU law? (Part 2)”, LawInSport, 4 września 2026 r.